przeprowadzka

w związku z rychłym zamknięciem serwisu blog.pl
po 15 latach zarządzam ewakuację bloga

nowy adres: https://dojrzalosc-abstynencja-zen.blogspot.com/

bubble

siedzimy razem
przy dużym stole w kuchni
pijemy kawę rano
i po prostu na siebie patrzymy
nie robimy nic innego w tej chwili, jesteśmy.

a wokół nas
toczy się życie.

-

change

chciałabym – napisałam siódmego października

chciałabym, czuję i wiem teraz.
chciałabym.
ale czy sprostam?
nam, Tobie, jej.

chciałabym,
ale czy będę w stanie rozstać się
z jedynym punktem zaczepienia?

chciałabym,
ale czy naprawdę powinnam w ogóle się tym teraz martwić?

.
wspinasz się w głąb tego zamku z górą na dziedzińcu.
tatuażu w samym środku.
widzę go i widzę w nim Ciebie, jak docierasz coraz dalej,
mimo halabard i smoków w fosie. czy warto?
a jednak pojawia się pewne onieśmielenie, pewna obcość.
taka bliskość a obcość. czasami nie rozumiem nic.
.

jutro.
jutro będziemy.
jutro będzie my.
za mniej niż dobę [może] wszystko stanie się proste.
za mniej niż dobę [może] odnajdę drogę do.
za mniej niż dobę [może] głowa się uspokoi.

.
a dziś?
dziś czas niewymierny jest i nie znaczy nic.
nie będę myśleć o tym, co to znaczy.ć może.
.

jeszcze muszę/chcę się gryźć w język.
chociaż coraz mi z tym trudniej.
czasami wiem w sposób tak olśniewająco strącający z nóg,
że aż przestaję oddychać.
czasami to naprawdę bardzo boli.
czasami to prostuje kręte ścieżki we mnie.
czasami to jest jedynie przerażające, niebezpieczne.
a czasami to jest tak naturalne i oczywiste, że aż trudno uwierzyć.

listopad, niemal koniec świata

aaaaa wszystko to jest identycznie trwałe
jak numer telefonu na pudełku zapałek

mnóstwo. bardzo. wulgarnych. wyrazów.
/

sezon kurkumy, rozmarynu, czosnku, niedosiły i nieprzysiadalności uważam za rozpoczęty.
zabierz mnie stąd, wyśpijmy się razem, odpocznijmy.
.my

.
odpada dylemat, kawa czy herbata

 

polne kwiaty w oczach

jesteś na czubkach moich palców
na koniuszku języka
na samym początku myśli
jesteś we mnie ciepłem
pewnością, spokojem
moim uśmiechem

moje oczy są dla Ciebie zielone

zapytaj mnie, zapytaj.

sto lat

są takie chwile,
gdy mam ochotę odejść z tego miasta,
tego domu, tych wspomnień.
jest mi po prostu żal.
żal i wstyd za nas.

. (to jak Twoje słowa, jakbyś to Ty)

to nie zmienia tego, jak jest.
jak się cieszę, że to się stało.
tego, co wiem. o nas. o mnie.
o tym, czego chcę.
nawet nie dotyka tego,
co czuję tu i jak mi dobrze z tym uczuciem.

to po prostu jest.
jest
też
.

może morze

ciepłe, spienione, głośne fale
obmywają moją duszę,
cały mój środek.
przypływy tak silne,
że aż zapierają dech w piersiach.

are we tough enough

jestem uśmiechem do Ciebie
Twoim spojrzeniem
Twoją dłonią w mojej
.

am i tough enough…?

układa mi się wszystko
mam ciąg wydarzeń.
ten sam ciąg wydarzeń,
który urósł we mnie wtedy.

mam zadziwiający spokój.
nie znam tego,
to dla mnie nowe.
to dla mnie piękne.
taka ciepła cisza
zamiast rozedrgania.

take this sinking boat and point it home.
it’s like coming home.

.
latarnia morska
.

dokąd dokąd dokąd

‚poukładaj mnie, proszę, a ja zapuszczę w Tobie korzenie’
.
‚jedna część mówi: jest tak dobrze, druga mówi: jest tak źle’

„przestań wywierać na sobie samej taką presję”

to strach, to wszystko strach.
i tak, wiem, że to nie w porządku, ale nic na to nie poradzę.

.
moja głowa wszystko dobre mi podlewa trucizną.
a chciałabym dać Ci ‚tysiąc pięćset sto gwiazd’.
.
tu drży ze strachu
dusza na wierzchu
.
tak bardzo.