jeszcze nie było 1 września, a mnie już chce się rzygać szkołą

odczuwam lekką panikę na myśl o rozpoczęciu ostatniego roku w liceum… na myśl o maturze którą ponoć zdawać mam, o dsd 2 który na mnie czeka w grudniu… i już się zaczynam bać tego, co usłyszę w pierwszym tygodniu szkoły: wszyscy nauczyciele, po kolei, będą nam powtarzać, że nie ma szans na zrobienie materiału i, że nie zdamy matury. uch. i tak wystarczająco przerażająca jest myśl o zdawaniu matury z historii. jak dotąd nie umiem z historii nic oprócz jakiś pięciu dat. uch. grunwald kukuryku. 

 dlaczego wakacje się kończą? wkurzającą właściwość mają. oddałabym bardzo wiele, zeby tylko znaleźć się jutro w Zakopcu, żeby był 5 sierpnia… ech. ale marudzę. cieszę się, że za osiem miesięcy skończę tą szkołę. ps. ale i tak mi dobrze jest i chcę żeby tak zostało. mrrrrrrraf :)

wracam

wracam. wrócił. zobaczymy jak to będzie. na razie jest dobrze, chociaż nie mogę przywyknąć do mieszkania bez niego. wczoraj wróciłam z naszych wspólnych wakacji. znowu razem. tak naprawdę ciągle razem od dwóch lat. z przerwą kilku miesięcy, może trzech, może czterech, na pewno nie ośmiu, mimo pozorów ciągle byliśmy razem. i na razie jesteśmy. i niech tak zostanie. niech już będzie dobrze. chociaż wiem, że bedzie bolało przestawianie się na normalną rzeczywistość, bez wspólnych śniadań i ciągłej obecności. na tyle na ile go znam – i jego pasję, nawet nie będziemy się widzieć zbyt często. ale bedzie dobrze. już wszystko ma być dobrze. i niech już tak zostanie, na Boga, niech tak zostanie… a tymczasem nie mogę doczekać się jutra i przyszłego tygodnia i tych kilku nocy które będziemy mogli razem spędzić zanim zacznie się moja szkoła… moja szkoła? matura? łeee to jakaś abstrakcja, ja w to nie wierzę proszę państwa, nie wierzę i basta, bo ja chcę wrócić w góry… chcę od nowa przeżyć te kilka dni razem. niełatwych, a jednak tak niesamowicie wspaniałych i bezpiecznych… no więc wróciłam. zapewne straciłam już wszystkich moich czytelników. dawno mnie tu nie było. jednak wracam. mam nadzieję, że tak już zostanie. że moja przerwana lekcja muzyki już więcej nie zostanie przerwana.