postanowienie?

think less.

feel more.
allow yourself to feel, 
whatever you feel.
allow yourself.

dark thoughts

they come to me, when i’m alone with my mind. my mind makes me feel uncertain. but on the other side – i am actually not certain of anything at all. 

it’s complicated. 
i’m complicated. 
overcomplicated mary, overcomplicates all things, when she has to much time for her own. 
ich bin anstrengend.
i think, we both think too much. 
we have to think less. 
thinkthinkthink. 
(you would seem so frail
in the cold of the night
when the armies of emotion
go out to fight
so forget this cruel world
where I belong
i’ll just sit and wait
and sing my song
and if one day you should see me 
in the crowd
lend a hand and lift me
to your place in the cloud)
stop overcomplicating.
it’s not necessary, 
because 

all of this 
is 

really 
very 
simple 

chodź, chodź, chodź do moich ust…

to wprowadź się. do mojej zmarzniętej duszy. do mojego oszronionego serca, które śpi w swej samotni. do mojego uśmiechu, do moich oczu. zamieszkasz tam, mała i niewidzialna, tuż obok źrenicy. 
bo tu figi spadają z drzew, a ja szyję małe kubraczki. i ochraniają mnie three suns and one star, ale mimo ich opieki trochę błądzę, gubię się, śpieszę się niepotrzebnie. boję się chyba. że. czy. 
i nie wiem. nie wiem, co mi  siedzi w duszy, bo szron przykrywa wszystko. 
trzeba na moim sercu Twojego ciepłego oddechu. aby odtajało. odkryło się na nowo. i Ciebie. aby nauczyło się Twojej duszy, Twojego serca, Twojego ciała.
wprowadź się. ze swoim zapachem, ze swoim smakiem. z Twoimi oczami. 
poukładamy razem te figi na regale z  książkami. będziemy je łapać, nim roztrzaskają się o podłogę. i będziemy pływać w spokoju. 
kurs: eldorado, das ist dein heimatsort. 
dziewczynka wspinająca się na drzewo. 
pięknodusza.

do.

pomyślałam coś do Ciebie. ale nie mogę Ci powiedzieć, bo za wcześnie. 
a później będzie za późno.
bo mi uciekniesz.
wycofasz się. nie będziesz chciała się w to motać, w tym gubić. 
pewnie znowu się dowiem, że za wcześnie, 
że za późno, 
że nie tak.
a szkoda.
bo.
czuję, że
mogłabyś swoim oddechem ogrzać moje serce.
właśnie Ty, 
dziewczynko na rowerze. 

opowieść – znowu wrzesień

granatem mazurskiego nieba
mówią do mnie Twoje oczy
Twoje dłonie
są chłodem poranka
spokój
obmywa moje stopy
uśmiech
rodzi się w myśli
kochanie, 
nie bój się
anioły
dadzą nam dziś schronienie
przed nadciągającą
samotnością jesiennej godziny

wspomnienie września

delikatnie i nieśmiało
unoszę się 
ulatuję
w chłodnym jeziorze
twojego spojrzenia
gwiazdy
spoglądają na nas
a ja
prostymi słowami
smakuję 
twoją skórę
muzyka 
szepce mi do ucha
twój zapach
…magia