Ja; Kafka

Przerosło mnie
serce
cały jestem wewnątrz
korzeń


Białe trawki
wyrastają mi
z warg
(…)

(R. Wojaczek)

Nibywiersze – Byłoniebyło (Krzysztof Daukszewicz)

Dotyk

Do kochania

potrzebne są ręce

Wtedy jesteśmy jak granat w rękach sapera

Dotyk

Wyciągnięcie zawleczki

Eksplozja

Za daleko
Jesteś za daleko
Na wyciągnięcie ręki
Na niewinny dotyk
Na widoczne gołym okiem 
ciche
westchnienie
Wciąż za daleko.

Czasami jestem jak dziecko

Czasami jestem jak dziecko

chcę się przytulić

ale rzadko kiedy

ktoś ma mnie pod ręką

A jeżeli nawet

to nie widzi

jak bardzo potrzebuję czułości

Dla dzieci jestem ojcem

Dla pań na ulicy

i w hotelowym barze

dużym dorosłym facetem

A dla przyjaciół

solidnym kumplem,

z którym chodzi się na whisky

i przyzwoite wino.

Pozostaje wiara, że ciepłe ręce istnieją.

Wieża Babel

Zbudowaliśmy, 

przez te wszystkie lata

prawdziwą wieżę Babel.

I teraz słuchamy siebie

bez rozumienia słów

nie mówiąc już o pełnych zdaniach.

Co innego znaczy – dom

Co innego – nasze życie

Co innego – być razem

Co innego – kocham

Potrzebny jest nam tłumacz,

ale podejrzewam, że i on

musiałby nauczyć się

dwóch nowych języków.

even if we’re just dancing in the dark

i ain’t nothing but tired
man, i’m just tired and bored with myself
hey there, baby, i could use just a little help

you can’t start a fire
you can’t start a fire without a spark
this gun’s for hire
even if we’re just dancing in the dark

there’s a joke here somewhere and it’s on me
i’ll shake this world off my shoulders
come on, baby, the laugh’s on me

you can’t start a fire
you can’t start a fire without a spark…

sennie

chodź tu.

bądź tu.
obok.
śpij.my.
hmm?

danger – keep away

rozchwiani ludzie mają rozchwiane dzieci

emocje kontrolują wszystko
hormony? schizofrenia?
nie wiem, ale ja już się zgubiłam w tym dawno.
tysiąc sprzecznych pragnień/uczuć naraz.
ja chyba jednak mam 15 lat.
trochę niewczas. 
jeśli znowu słucham Nirvany dla tekstów, 
to chyba nienajlepiej ze mną. 
ha. ha.
taki żarcik sytuacyjny.
przezabawny.
ha. ha.
all apologies, 
ale ja mam ochotę wysiąść.
i. to. rośnie.

‚so i proceeded to get drunk and to cry’

na wietrze

jeden krok do przodu.

trzy kroki w tył.
nie wiem, 
czy w to (u)wierzę.
zabawa w chowanego.
…jak budowanie zamków z piasku.

pj

a teraz PJ

Eddie w oliwkowej koszulce
wspomnienia
długa przerwa dobrze robi
czasem. 
dziesięć lat. a może jedenaście.
dzie-sięć, o bogowie… jak? kiedy?
doceniam na nowo, odkrywam
uczę się. ich. siebie.

(ktoś mi zwinął ‚roślinę’

‚roślinę’ wyczekaną od przyjaciół.)
brak mi tamtej czystości.
pewności. siły. skrzydeł.
tej niezachwianej wiary.
zieleni. szarości.
widzisz tę bliznę? 
zostało mi już tylko jedno.
ukrywa się, żeby nie został po nim ślad.
bo na jednym się trudno lata.

(i tamten spacer z – do? – dekompresji.

M. kończąca moje zdania.
-moja radość niczym nie zmącona.
-chyba raczej: anioł stróż opuścił mnie.

ciekawe, czy pamięta.sz.)
i taki mały tribute. 
nie pamiętam już. prawie.
chyba twarzy nawet nie. 
ale pamiętam czerwone ściany.
i gitarę. i ten tekst. 
i ogłuszającą pustkę, gdy.
kazała zapomnieć.
obuchem w głowę.
oh, and twisted thoughts that spin round my head 
i’m spinning, oh, i’m spinning 
how quick the sun can drop away 
and now my bitter hands cradle broken glass 
of what was everything…

zadziwiające, ileż można prze/żyć, prze/czuć w jednym życiu.