.

(and i’m damned if i do and i’m damned if i don’t. 

so here’s to drinks in the dark at the end of my road.)

.mhm.


o tak, tak czuję.

to nie jest zaangażowany protest-song choć pobrzmiewa jak gong(…) bez zaangażowania jak społeczniaki które prują flaki (…) wycierają hasła społeczniaki ze stołecznego miasta, miasta co błyszczy jak błyszczyk na ustach (…) mamy błyszczące hasełka więc brawo wszyscy wstają ‚hip hip hura!’ na cześć nowej ideologii śmieje się moja macha i nie macham na cześć jej, ja umywam ręce i podkurczam nogi, zaangażowany cud natury? ja mam dla ciebie coś innego,  nie z tektury nie z papieru, mam dla ciebie coś co nie jest prawo ani lewo, ja się nie mędrkuję jak mądrale, które wyrastają jak po deszczu tuje, nie ma na to gwarancji kilkuletniej, ale nie ma i terminu zużycia. nie jest to feminizm, nie jest to narodowy ruch, nie jest to gazetka która mówi z kim spać, z kim nie, jak wciągać i wyciągać brzuch(…)ej, ej, mądrale całe fale mądral, jak mrówki rozłażą się po mieście mądrale i ich pochylone główki w kierunku dół, ja mam coś co nie dzieli na pół jak tasak, idę sobie pieszo po pasach i stop! mrugam, hasełka puste rozłażą się jak fetor, choć wagę ciała mam jak szkieletor to wagi nie przykładam i płynne wykonuję ruchy jak dyrygent z batutą, zamiast dzielić się społeczną, ja łączę się dobrą nutą-minutą, co trwa wieki. mam coś dla ciebie, co nie wysyła wojsk i nie macha flagą nie prowadzi kampanii, nie straszy dynamitu lachą jak terrorysta, to nie misja, nie demagogia, nie statysta w drugim planie to czyste nuty bez zaplecza, bez programu więc panowie panie! panowie panie! panowie panie, ej! zanim utaplasz się po szyję brudem, zachlapiesz się, wypijesz pomyje, a ja obojętnym kaczorem produkuję dźwięki malowane, czy pójdziesz za tłumem co jedynie ci mózg wytłumi, czy może ze mną tu zostaniesz? ze mną tu zostaniesz?”

umm… u(ś)cisk.

Dotykam twoich ust, palcem dotykam brzegu twoich ust, rysując je tak, jakby wychodziły spod mojej ręki, jakby po raz pierwszy twoje usta miały się otworzyć, i wystarczy, bym zamknął oczy, aby zmazać to wszystko i zacząć od nowa; za każdym razem tworzę usta, których pragnę, usta wybrane pośród wszystkich, w absolutnej wolności przeze mnie wybrane, aby moja ręka narysowała je na twojej twarzy, a które przez niezrozumiały dla mnie przypadek dokładnie odpowiadają twoim ustom, uśmiechającym się pod moimi palcami.

Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrając wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze, pachnące starymi perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają się w twoich włosach, pieszczą powoli głąb twych włosów, podczas gdy całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu.

I jeżeli całujemy się aż do bólu – jest to słodycz, a jeżeli dusimy się w krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu – ta sekundowa śmierć jest piękna.”

(J. Cortazar, ‚Gra w klasy’)

.

…z bezmyślnym rozmysłem wybieram drogę prostoty.
próbuję. i tak już zbyt wiele skomplikowania produkuję w każdym moim ruchu. więc płynę sobie na drodze do ostatecznego zidiocienia, w oczekiwaniu jakiegoś wielkiego objawienia u kresu tego upraszczania myśli. wariaci nie wiedzą nic o swoim szaleństwie, więc może jednak jeszcze ostała mi się jedna szara komórka, skoro tyle energii wkładam w wątpienie w nią.
bezmyślnie-rozmyślnie-bezmyślnie.
z myślą prostą i jasną, ale bez eliminowania wiedzy.

recollection.collection.

pożądanie to chemia?
nie, nie tylko.

re-collect.

bo to tak… tak jakby się dusza skręcała
w podbrzuszu w ustach w piersi
ucisk-uścisk skręt potrzeba wewnętrzne wołanie

krzyk nagle napada znienacka spada na
podbrzusze usta pierś
.
zdecydowanie.nie.
to nie tylko chemia.
.[recollect me darling raise me to your lips
two undernourished egos four rotating hips]

‚który mnie boli [jasny] sen…’

hrabina bla-bla-bla oraz wiecznie-mi-smutno.
rozbicie. kawałki i ja nie wiem już nic.
trzeba coś ze mną zrobić.
nie mogę się otrząsnąć, wyrwać.
i nie wiem, nie wiem, co we mnie siedzi.

a Fisz(a teksty) rozumie(ją).

trzeba tam naderwać, tu przyszyć.
jadę na rowerze jak dziecko we mgle,
a rower się sypie, telepie.
odpadają z niego części
jak ze mnie chęci.

i’m not there

dryfuję tuż pod powierzchnią.

z serii wiekopomnych odkryć:
skłonności do potknięć jednak SĄ dziedziczne.
coś nam/tam się po drodze nie udało.
taka smutna, samotna trójca.
którą zbyt łatwo zdmuchnąć.
każdy inaczej, ale wszyscy w tym samym stanie.
osuwam się. 
udaję, że nie.
staram się, 
próbuję wszystkiego.
a jednak.
mam łzy pod skórą. 
nawet, gdy czuję się dobrze.