‚to ważne właśnie, chcieć być sobą zawsze’

‚wiesz o tym, że każdy kto wzniesie się-siebie musi upaść na ziemię
lecz zmysły po które sięgniesz… pozostaną przy tobie’

wystarczy pyk! cyk!
i wszystko wraca do normy.
czerwony pokój na horyzoncie,
a na horyzoncie okna.
rozmowy-rozmawia.my.
(i: dobre słowo w piekle smakuje dwa razy cieplej)
znów oddech, szybuję sobie-sobie,
zmysły, emocje,
uśmiech pod powiekami
spokojne oswajanie się…
.
jestem sinusoidą i mam roboty w uszach
parabole tańczą, a ja jestem sinusoidą
‚ile jeszcze się nauczę na własnej ujmie?’

 

(w bonusie: scenariusz, a to ci. a właśnie.)

jak…?

dlaczego to, co dla większości jest normalne, przychodzi mi z takim trudem?
czemu nic nie jest proste, a sił brakuje, nawet by uśmiechnąć myśli?
jak to zrobić, by potrafić się cieszyć, bez konieczności powtarzania, tłumaczenia sobie tego, co dla innych jest oczywiste…?
wpadłam w jakąś przepaść. wszystko sprowadza się do stresu w pracy i do tego, że ten chaos przenosi się na całe moje życie. jak się z tego wyrwać? jak zmienić, rozjaśnić głowę? jak nauczyć się, by najpierw widzieć możliwości, a dopiero potem utrudnienia? jak inni to robią, że patrzą pozytywnie.j? ‚zmień swój sposób myślenia’ chętnie. zrobię to od razu. tylko powiedz.cie mi jak. bo próbuję i próbuję i nic z tego nie wychodzi. brak mi sił. wszystko męczy.czy to naprawdę tylko kwestia pracy?
ciągłe zmęczenie na pewno. czuję, że to wysysa ze mnie chęć życia. wychodzę z pracy i brakuje tego odcięcia, pozostawienia jej tam, w tym budynku. bo wychodzę, a ten stan idzie ze mną. nie mam już nawet siły, by przeprowadzać kolejną walkę myśli i łopatą wbijać sobie do głowy, że to wszystko nie jest takie trudne, że są wyjścia, że przecież tyle dobra.
zaniedbuję bliskich, dom, kota, głowę. brakuje energii na spotkania, tracę kontakty. nie ma mnie we mnie, problemy przysłaniają pole widzenia. nie wiem, skąd to się bierze i dlaczego wciąż ten smutek, wycieńczenie, dramaty. od jakiegoś czasu na pierwszym miejscu jest stale to przemęczenie. i presja pracy. ja już nie odpoczywam. znowu widzę, jak samej sobie umykam, ulatniam się. nie widzę wyjść z najprostszych nawet sytuacji. chcę uciec.

chcę nad morze.
chcę łapać stopa.
chcę naszych (u)śmiechów.
chcę Twojej dłoni w mojej.
i chcę móc ją poczuć,być w tym cieple.
by ciemności na czas uścisku zniknęły.
by nie czuć presji.
chcę energii. uspokojenia myśli, uśmiechu, światła.
Ciebie pod czerwonym parasolem.
zabierz mnie stąd.

.

chyba nie rozumiem. co robię. po co.
odbieram, psuję.  nie pozwalam sobie.
z obawy przed tym, że mogę być szczęśliwa? no rzeczywiście.
…o co tu chodzi? co się dzieje? przecież jest dobrze.
it’s like i am not equipped to handle happiness. what the…?!

głowa zawodzi.


.oddychaj.

‚lepiej być nie może – jak będzie się okaże’

(wszystko już zostało kiedyś przez kogoś napisane, zaśpiewane, powiedziane, nie ma nic nowego, texte generale, w nim żyjemy.)
dlaczego moja głowa produkuje tak niewiele pozytywnych scenariuszy?
dlaczego tworzę plany awaryjne? dlaczego w ogóle scenariusze?
i ‚wiem, że wspomnienie nigdy nie zginie…’
jestem zmęczona. chcę do Twoich ramion. po prostu.
i dużo w nich spokojnego czasu, żeby wreszcie ugłaskać te złe myśli.

(wszystko już zostało kiedyś przez kogoś napisane, zaśpiewane, powiedziane, nie ma nic nowego, texte generale, w nim żyjemy.)
dlaczego moja głowa produkuje tak niewiele pozytywnych scenariuszy?
dlaczego tworzę plany awaryjne? dlaczego w ogóle scenariusze?

i ‚wiem, że wspomnienie nigdy nie zginie…’
jestem zmęczona. chcę do Twoich ramion.po prostu.
i dużo w nich spokojnego czasu, żeby wreszcie ugłaskać te złe myśli.

chyba

chyba
mam
już
dość

tego.
i wiecznego uwikłania w.

mam dość.
juz nie chcę.

danger-stay away. na czole sobie przykleję.

prawdziwość-odwaga? 

pff, żenada.

ekshibicjonizm pełną parą.
pokaż wszystko,
będą mogli więcej odebrać.
dlaczego nie mogę tak na pół-gwizdka?
tak na trochę, na niby?
dlaczego tylko na sto procent,
dlaczego od razu muszę wiedzieć?
łatwiej by było 
uciekać przed prawdziwymi uczuciami.
chować się przed swoim sercem.
wycofać się na bezpieczną odległość.
chociaż tak naprawdę się/serce nie chce.
ale tak jest ostrożniej.
to by było lepsze dla mnie.
tylko, że ja tego nie zmienię.
i nie chcę.
wszystko inne byłoby nieprawdziwe.
.
drama queen, hahahaha.
.
a na czole poproszę to.
chociaż w sumie i tak chyba już to tam jest.
.

bezpodstawnie

i bezsensownie.

zazdrość, obawa, nerwy.
jestem zrobiona ze strachu, 
sklejona nim na szwach,
na każdej bliźnie.
potrzebuję więcej, aby uwierzyć.
czasu, spokoju, ciepła. 
naszego ciepła, 
naszego czasu.
bo teraz znów…
i nie rozumiem Twoich liter.
i’m a rabbit in your headlights.

chaotycznie i wielowątkowo.

zawsze mówię, robię za dużo.
nie rozumiem relacji w magicznej krainie lesbolandu.
operuję tym, co znam, postrzegam chyba przez inne okulary.
nie ogarniam, nie znam, zadziwia mnie.
inne reakcje, inne relacje, chyba inne postrzeganie.
wciąż dla mnie nowe, wciąż pozostające tajemnicą.
tu masz rację. 
macie rację.
wszyscy.
.
/150 procent. doba z gumy?
trzeba przestać przekraczać swoje możliwości.
nie zrobię wszystkiego, nie mogę być wszędzie.
nie spotkam się ze wszystkimi naraz. 
nie zadbam o wszystkich naraz.
jeśli nie zacznę odpoczywać, to zwariuję./
.
!