.

czuję, że  jestem na krawędzi.

I saw two shooting stars last night
I wished on them but they were only satellites
Is it wrong to wish on space hardware?

…is it wrong to wish on space hardware?

http://rysunki.bardzofajny.net/

dowodzik

jeśli ogół myśli, że mam lat siedemnaście, a ja wiem, że mam ich dwadzieścia siedem, ale nie czuję się na… to kto ma rację?

.
tęsknię do tamtego czasu. tęsknię do namacalnej, prawdziwej przyjaźni. do rejsów i tamtej codzienności. do siły uczuć, która nas wtedy łączyła. prawdziwie czysta przyjaźń i niejako jedność, a jednak (taka) różność. brak mi tego. teraz wszyscy są osobno, osobno albo (na ich/nasze szczęście, w szczęściu) dwójkami. a przyjaźni już nie ma, już nie są takie, jak wtedy. to tylko cienie, pozostałości, najczęściej związane z pracą, znajomości oparte na wspólnym harowaniu obok siebie. proza życia zjada, zmęczenie obezwładnia, wszyscy po uszy w swoich sprawach, więc spraw wspólnych już prawie nie ma. brak mi.

albo taki granat

Niby sprawa taka oczywista i codzienna, wszyscy wiemy, skąd pochodzimy i że ktoś nas urodził, że urośliśmy w czyiś brzuchach….ale z drugiej strony. Jakby tak odłożyć całą tą wiedzę, doświadczenie na bok, to przecież otwiera się przed nami jakaś niepojęta tajemnica. Przecież… jak to jest właściwie możliwe? Tak, tak, wiem, jak to wygląda ze strony ewolucji i biologii, ale… JAK TO JEST MOŻLIWE? Że co, że rośnie komuś w brzuchu jakaś istota? i ta istota niedługo zyska świadomość, będzie gładzić się po policzku i myśleć? To jest nie do uwierzenia. Żyjemy w jakimś kosmicznym matriksie. Z jakiejś komórki, niewidocznego pyłku, powstaje zarodek, on rośnie, zamienia się w płód, a potem nagle w człowieka…? I ten człowiek się rodzi i JEST?
Jest tutaj, myśli, rozwija się, później chodzi, tworzy, planuje, żyje?
JAK TO?!
Chodzę z rozdziawionymi ustami i oglądam ludzi, zwierzęta, owoce…jak to wszystko jest możliwe? Że my tu jesteśmy, że wyglądamy tak, a nie inaczej, że mamy własne sprawy, życia, pomysły… Że funkcjonujemy? Że mamy osobowość, różne potrzeby, że w ogóle mamy jakieś potrzeby i świadomość? Że potrafimy je realizować? Że dotykamy się ustami i czujemy to obie w całym ciele? Że dotykam Cię tu, a Ty to czujesz i tu i tam równocześnie? Że łapiemy się za ręce albo głaszczemy po skórze i wiemy, co te gesty przekazują? Że istnieją uczucia, które są ponad codziennością? Że istnieje w ogóle codzienność? Że jest dzień a po nim noc, że zorganizowaliśmy się tak a nie inaczej, że chodzimy do pracy, uczymy się, jemy, pijemy, tańczymy?
Jak to wszystko jest możliwe? Skąd? Jak?
Albo, że ja teraz myślę i to myślenie zamienia się w obrazy i pojęcia, one w słowa, które potem moja głowa rozkłada na literki i jakimś magicznym sposobem przekonuje moje palce, by stukały w te śmieszne, plastikowe kwadraciki, w specjalnej, określonej kolejności… a potem literki pojawiają się na ekranie, a moje ucho przy okazji rejestruje dźwięk tych kwadracików i rozpoznaje, który klawisz jak brzmi. Albo że biorę do ręki jakiś patyk, a on jest długopisem i moja głowa wie, jak nim pisać, mimo, że nauczyła się tego przeszło dwadzieścia lat temu. Że jakieś dziwne zawijasy i znaczki układają się w pismo, które nie tylko ja (a więc ich twórca) potrafię zrozumieć, ale które mógłby przeczytać każdy, kto mówi w tym języku?
Że mogę powiedzieć: ‚jestem’ i próbować zrozumieć, co to może oznaczać?

To-jest-niesamowite.
Jesteśmy wszyscy kosmitami.
Żyjemy w powieści science-fiction, moi drodzy.

poranna (wieczorna?) nuta/myśl/tęsknota

dive a little bit further, don’t get out
the morning wants to keep us safe in here

you can make it click, making me pop

only you are on my rainbow
no one else here, nothing gets near

małe…chodź tu.
chodź.
my.

+ całonocnie: