change

chciałabym – napisałam siódmego października

chciałabym, czuję i wiem teraz.
chciałabym.
ale czy sprostam?
nam, Tobie, jej.

chciałabym,
ale czy będę w stanie rozstać się
z jedynym punktem zaczepienia?

chciałabym,
ale czy naprawdę powinnam w ogóle się tym teraz martwić?

.
wspinasz się w głąb tego zamku z górą na dziedzińcu.
tatuażu w samym środku.
widzę go i widzę w nim Ciebie, jak docierasz coraz dalej,
mimo halabard i smoków w fosie. czy warto?
a jednak pojawia się pewne onieśmielenie, pewna obcość.
taka bliskość a obcość. czasami nie rozumiem nic.
.

jutro.
jutro będziemy.
jutro będzie my.
za mniej niż dobę [może] wszystko stanie się proste.
za mniej niż dobę [może] odnajdę drogę do.
za mniej niż dobę [może] głowa się uspokoi.

.
a dziś?
dziś czas niewymierny jest i nie znaczy nic.
nie będę myśleć o tym, co to znaczy.ć może.
.

jeszcze muszę/chcę się gryźć w język.
chociaż coraz mi z tym trudniej.
czasami wiem w sposób tak olśniewająco strącający z nóg,
że aż przestaję oddychać.
czasami to naprawdę bardzo boli.
czasami to prostuje kręte ścieżki we mnie.
czasami to jest jedynie przerażające, niebezpieczne.
a czasami to jest tak naturalne i oczywiste, że aż trudno uwierzyć.

listopad, niemal koniec świata

aaaaa wszystko to jest identycznie trwałe
jak numer telefonu na pudełku zapałek

mnóstwo. bardzo. wulgarnych. wyrazów.
/

sezon kurkumy, rozmarynu, czosnku, niedosiły i nieprzysiadalności uważam za rozpoczęty.
zabierz mnie stąd, wyśpijmy się razem, odpocznijmy.
.my

.
odpada dylemat, kawa czy herbata

 

polne kwiaty w oczach

jesteś na czubkach moich palców
na koniuszku języka
na samym początku myśli
jesteś we mnie ciepłem
pewnością, spokojem
moim uśmiechem

moje oczy są dla Ciebie zielone

zapytaj mnie, zapytaj.

sto lat

są takie chwile,
gdy mam ochotę odejść z tego miasta,
tego domu, tych wspomnień.
jest mi po prostu żal.
żal i wstyd za nas.

. (to jak Twoje słowa, jakbyś to Ty)

to nie zmienia tego, jak jest.
jak się cieszę, że to się stało.
tego, co wiem. o nas. o mnie.
o tym, czego chcę.
nawet nie dotyka tego,
co czuję tu i jak mi dobrze z tym uczuciem.

to po prostu jest.
jest
też
.

może morze

ciepłe, spienione, głośne fale
obmywają moją duszę,
cały mój środek.
przypływy tak silne,
że aż zapierają dech w piersiach.

are we tough enough

jestem uśmiechem do Ciebie
Twoim spojrzeniem
Twoją dłonią w mojej
.

am i tough enough…?

układa mi się wszystko
mam ciąg wydarzeń.
ten sam ciąg wydarzeń,
który urósł we mnie wtedy.

mam zadziwiający spokój.
nie znam tego,
to dla mnie nowe.
to dla mnie piękne.
taka ciepła cisza
zamiast rozedrgania.

take this sinking boat and point it home.
it’s like coming home.

.
latarnia morska
.

dokąd dokąd dokąd

‚poukładaj mnie, proszę, a ja zapuszczę w Tobie korzenie’
.
‚jedna część mówi: jest tak dobrze, druga mówi: jest tak źle’

„przestań wywierać na sobie samej taką presję”

to strach, to wszystko strach.
i tak, wiem, że to nie w porządku, ale nic na to nie poradzę.

.
moja głowa wszystko dobre mi podlewa trucizną.
a chciałabym dać Ci ‚tysiąc pięćset sto gwiazd’.
.
tu drży ze strachu
dusza na wierzchu
.
tak bardzo.

though the truth may vary, this ship [might] take our bodies safe to shore

/z cyklu ‚metafory z d.’ i ‚natchnienie przy fajce, autokpina’
- co zrobisz, nic nie zrobisz, pozostaje ci jedynie dystans do siebie./

była zapałka na wietrze
zrobiłaś coś,
nawet nie wiem, kiedy, jak.
i…jest już zippo
już nie gaśnie, czasem tylko słabnie, migocze, gubi się.
można ją zdmuchnąć tylko samemu, wiatr nie da rady.

może uda nam się zbudować wokół tego ogienka
małą osłonkę.
potem latarenkę.
światełko.
.

czy można na tym świecie zbudować silną latarnię morską,
która się nie ugnie i wobec największego sztormu?
.

dbaj o głowę i o różę.
i o różę, Mario.
i o różę.

sometimesclear

uhm

please teach me gently
how to breath
and  i cross oceans
like never before
.


uwarunkuj ;)

szukałam tego cytatu od kilku tygodni

„Zakochanie się jest przywłaszczeniem sobie imion ukochanej osoby, tak jak odkochanie się jest ich odrzuceniem. Imiona są mostami do zamków naszego istnienia. Nimi właśnie inni ludzie, zarówno przyjaciele, jak i wrogowie, dostają się na paluszkach do środka. Przyswojenie sobie czyjegoś imienia oznacza przejęcie połowy czyjejś egzystencji, reszta jest kwestią drobiazgów i detali. W głębi duszy wiedzą o tym dzieci. Dlatego właśnie instynktownie odmawiają odpowiedzi, gdy ktoś obcy je pyta, jak mają na imię. Dzieci rozumieją potęgę imion, a z wiekiem, po prostu o tym zapominają”
(E.Shafak, Araf)