otóż to

„W pogoni za cytatem, który niejasno mi świta, spędzam całe dnie na przerzucaniu stosów książek, ponieważ zapomniałem autora i gubię się w nieznanych tekstach kompletnie obcych autorów, aż wreszcie zapomnę, czego pierwotnie szukałem. Czy więc przy tak chaotycznym stanie ducha miałbym czelność odpowiadać na pytanie, jaka to w szczególności książka zmieniła moje życie? Żadna? Wszystkie? Pierwsza lepsza? – Nie wiem.
Ale może – myślę na pociechę – może przy czytaniu (tak jak w życiu) przełomy i gwałtowne zmiany niewiele znaczą. Może czytanie jest raczej aktem impregnacyjnym, kiedy to świadomość zostaje wprawdzie do cna przesiąknięta, ale w tak niedostrzegalny, osmotyczny sposób, że sama nie zdaje sobie z tego sprawy. Czytelnik, dotknięty amnezją in litteris, zmienia się zatem wskutek lektury, owszem, ale nie zauważa tego, bo w trakcie czytania zmieniają się zarazem owe krytyczne instancje jego mózgu, które mogłyby mu powiedzieć, że się zmienia.
A dla kogoś, kto sam pisze, choroba ta byłaby może wręcz błogosławieństwem, ba, warunkiem koniecznym, ponieważ chroniłaby przed paraliżującym respektem, jaki wzbudza każde wielkie dzieło literackie, i zapewniałaby zdrowy stosunek do plagiatu, bez którego nigdy nie powstanie rzecz naprawdę oryginalna.”
(‚Amnesia in litteris’, P. Süskind)

folyn

w głowie marylisa
te wielkie przeszkody
nagle stają się
ekhm
rozwiązywalne
w gruncie rzeczy nieistotne.

bo czymże jest czas jakiś wobec ż
bo czymże są obawy przed tym, czego p
bo co tak naprawdę mnie tt

lis się boi
bo chce uwierzyć

lis chce (w) coraz więcej wierzyć.

/

.
lis wie też czego nigdy więcej.
czegoś jednak się nauczył:
choćbyś z pistoletem.
i to się nie zmieni,
chociaż topisz mi Antarktydę.

.

/tło/
połykana przez kilometrowe fale
w centrum idealnego sztormu
w czarnej kipieli
cała w drzazgach
mała łódź

i nagle w tej czerni
w tej smole
światło
.
latarnia morska
.
zabierz nas na ląd

ufoludek

.
ona jest z kosmosu,
ona jest kosmosem
.

trzy kroki od

się.

yoda

kiedy się nauczę, że wszystko mija?
że życie się stale zmienia, że nic nie trwa wiecznie?

to jest niewiarygodne,
jak bardzo nigdy nie wiesz, co się wydarzy następnego dnia
jak wiele może się zmienić w jedną dobę
jak długo można tkwić w mroku
i jak niespodziewanie można znaleźć się w świetle
nawet jeśli tylko na moment, to jest to możliwe

bardzo się boję.

to przecież dla wszystkich takie oczywiste

a ja chyba (już/do tego) nie dorosnę
chyba nie przestanie mnie to zadziwiać
.

 

zabierz mnie na ląd.

hassliebe

do mojego kraju:
1
2
3

 

i w bonusie cudowne: razemitka?
obcy ludzie stają się dla siebie życzliwi
wspólne zagrożenie spaja

czwarty powrót

jakby to ona do mnie mówiła:
you have suffered enough and warred with yourself
[now] take this sinking boat and point it home
rekordzistka. i tak w kółko.
(czy) już zawsze tak będzie (?)
.
nawet jeśli to tylko teraz
nawet jeśli to nie urośnie
Ty czerp z tego moc.
ugłaskaj demona,
wydostań się spod powierzchni
tylko bardzo powoli, po trochu.
bo pamiętaj.
.
jednak kosmiczne żarty wciąż trwają
co to było? próba?
kolejny teatrzyk, by zobaczyć, kiedy ona się podda?
kosmiczny żart i kosmiczne zbiegi okoliczności
.
coś dla mnie jednak jest wpisane w tę literkę.
.
lęki anihilacyjne, Zygmunt się kłania.
jestem dzieckiem.
.

a może odległość to właśnie to, czego potrzebujesz?

rewind

nie spodziewałam się, że można tak w środek sam:
ej, czy ktoś wie.

.
a teraz dziwnostka:
to jest i dziś, wciąż.
czuję to pod skórą,
są inne objawy
a jednak
swoim ciepłem
zabrałaś temu moc,
dziś nie pożera mnie na raz,
nie jest smołą i ruchomym piaskiem.
chwilowo…
.
ale tak nie powinno być.
to nie powinno być tak zależne od.
ja nie powinnam.

to musi wychodzić ze środka.

.

um

ciepło.
.
.
.
nie pogub tego, proszę, w za głębokich kieszeniach